Blog – Transport

Artykuły w polskim internecie. Masz własną stronę? Opisz temat, na którym się znasz i dodaj linki pozycjonujące.

19 kwietnia 2011

Żeglowanie zawsze wymagało nie lada odwagi, można nawet stwierdzić, że kiedyś wymagało jej dużo więcej. Oczywistym jest, że obecnie żeglarz może czuć się znacznie spokojniej kiedy nad bezpieczeństwem czuwa elektronika piszcząca za każdym razem kiedy zrobi się za płytko, zmieni się kurs a siła wiatru wzrośnie. Do tego radar pozwoli wypatrzeć to co kryje mgła, a w razie zatonięcia jachtu EPIRB niezwłocznie poinformuje stację brzegową o położeniu rozbitków, którzy na pneumatycznej tratwie z liofilizowanym jedzeniem czekać będą pomocy. Niegdyś żeglarz na przestworzach oceanu mógł spotkać syreny, potwory morskie, wiry i dziury wprost do piekła, a nawet hippokampy. Trudno się więc dziwić, że wystawiony na działanie ogromnych sił przyrody człowiek próbował zjednać sobie los, wiatr, wodę, Neptuna i wszelkich bogów, którzy mogli mu w tym pomóc. Wyznanie niewiele miało tu do rzeczy. Każdy sposób by wyprawa była udana był znakomity.

Piątek przynosi pecha

Rozpoczęcie rejsu w piątek wróżyło źle. Jeśli tylko była taka możliwość czekano jeden dzień by nie kusić losu. W piątki także nie wodowano statków, bo groziło to jego rychłym zatonięciem. Jeśli rejs rozpoczął się w piątek a na statku zdarzy się awaria istniało duże ryzyko, że załogo będzie wolała zostawić okręt na pastwę odmętów niż zginąć próbując go ratować. Zwyczaj ten przetrwał do naszych czasów a widać to zwłaszcza w firmach czarterowych, które tydzień czarteru zaczynają od soboty. Zwyczaj ten wziął się prawdopodobnie stąd, że u żeglarzy arabskich, którzy wyznawali Islam piątek był dniem modłów, a praca schodziła na plan dalszy.

Już lepiej wypłynąć w piątek niż mieć kobietę na statku

Stwierdzić, że kobieta na statku przynosi pecha, to jak powiedzieć, że morze jest niewielkie. Statek w języku angielskim jest rodzaju żeńskiego (to „she” – „ona”), a ona jak wiadomo jest zazdrosna o każdego swojego adoratora od kapitana po chłopca okrętowego. Co oczywiste dla każdego faceta – bezpieczniej stanąć samowtór przeciw Rzymskiej Centurii, niż przeciw zazdrosnej kobiecie. Zwłaszcza takiej od której zależy nasze życie, bo właśnie na niej płyniemy. Oczywiście w takich sytuacjach należało sobie ją (okręt) zjednać. Pokłady więc lśniły po wielogodzinnym, codziennym cegiełkowaniu, liny i bloki napięte były aż miło, a mosiądze mogły śmiało konkurować ze słońcem. Ale wiadomo, że kobieta przekupiona po zdradzie diamentem, to tylko przyczajony tygrys, ukryty smok…

Zostaw odpowiedź

Musisz się zalogować aby móc komentować.